Od maja przyszłego roku Niemcy otworzą swój rynek pracy dla Polaków. Ponadto, chcą finansować Polakom naukę w swoich szkołach zawodowych.
- Otwarty rynek oznaczać będzie, że każdy, kto zechce - nawet bez pomocy pośredników - będzie mógł na ogólnych zasadach podjąć pracę na terenie Niemiec - mówi Marcin Kłos z firmy Time Work, pośrednika pracy. - Z pewnością będzie też mniej formalności. W związku z otwarciem niemieckiego rynku pracy planujemy poszerzenie działalności i oferty rekrutacyjnej. Zauważamy u naszych niemieckich partnerów stały wzrost zainteresowania polskim rynkiem pracy. Pierwsze sondaże na polskim rynku wykonują już niemieckie przedsiębiorstwa turystyczne, które chętnie widziałyby pracujących w nich Polaków. - To na razie dość daleka perspektywa. Trudno powiedzieć, jak zareaguje nasz rynek na tę nową możliwość. Otwarcie się Wielkiej Brytanii na naszych pracowników rewolucji przecież nie przyniosło. Co nie znaczy, że nie mamy nadziei na spadek bezrobocia w regionie - uważa Ryszard Maciejewski, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy. - Do Niemiec jest blisko. Polacy już tam jeżdżą i pracują, choć nie zawsze są formalnie zatrudnieni. Myślę, że będzie to atrakcyjny kierunek dla młodych i dynamicznych osób. Na razie jednak nie mamy wielu ofert pracy w Niemczech. W naszej bazie czekają tylko trzy propozycje. - Liczyć się będzie budowlanka, a także prawnicy oraz pracownicy z szeroko pojętej branży IT. Oczywiście ze znajomością języka niemieckiego. W przypadku specjalistów IT w grę wchodzi jeszcze język angielski, będący międzynarodowym standardem w tej branży. Z tymi dwoma językami i wykształceniem można oczekiwać naprawdę korzystnych ofert pracy za bardzo dobre pieniądze - zapewnia Marcin Kłos. - Myślę, że osoby z najniższymi kwalifikacjami mogą nie odczuć wielkich zmian w swojej sytuacji. Bardzo często uczestniczą one w wyjazdach do prac sezonowych, które są organizowane od dawna i nie ma problemu z podjęciem takiego zatrudnienia. Po otwarciu rynku oferty będą czekały głównie na specjalistów - uważa Anita Bonik-Lewandowska z Wydziału Pośrednictwa Pracy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu. Warto wiedzieć Niemcy przygotowują ciekawą propozycję dla polskiej młodzieży. Polega ona na zaproszeniu na trzyletnią naukę do niemieckich szkół zawodowych, w których dwie trzecie czasu poświęca się praktycznie na naukę zawodu. Młodzi Polacy będą otrzymywać nawet 700 euro miesięcznie. Niemcy chcą ich kształcić w zawodach najbardziej deficytowych, licząc na to, że po zakończeniu nauki zostaną w ich kraju na dłużej i wypełnią lukę na ich rynku pracy, zwracając zainwestowane w naukę pieniądze w płaconych przez siebie podatkach.
Autor: Sławomir Bobbe, Express Bydgoski
Aby przyciągnąć jak najwięcej kandydatów do pracy, firmy bezkarnie wprowadzają w błąd.
Dwie trzecie firm ma problem ze znalezieniem pracowników - wynika z badania "Pulsu Biznesu".
Liczba imigrantów z nowych państw UE, którzy przyjechali do Wielkiej Brytanii w roku kalendarzowym 2009 z myślą o dłuższym pobycie, spadła o 22 proc.
Choć bezrobocie w Polsce cały czas rośnie, jest branża, która opiera się temu niekorzystnemu zjawisku.
Rynek pracy w Polsce nabiera rozpędu.
Działania pracodawców wobec potencjalnych pracowników nie ograniczają się już tylko do przyciągania talentów.
Prezeska, menedżerka, członkini zarządu – to brzmi dziwnie.
Pomimo wysokiej stopy bezrobocia oraz dużej ilości kandydatów na rynku pracy, pracodawcy wciąż mają problemy ze znalezieniem dobrych pracowników.
68 proc. polskich pracodawców planuje w III kwartale 2010 roku zatrudnienie specjalistów z obszaru IT - jak wynika z badania "Global Snapshot".
Firmy, które narodziły się w pokojach akademika to najczęściej najlepsze spółki technologiczne: Microsoft, Google i Facebook.