Działania pracodawców wobec potencjalnych pracowników nie ograniczają się już tylko do przyciągania talentów.
Coraz częściej organizacje chcą mieć aktywny wpływ na ich rozwój. Tendencja ta funkcjonuje w coraz szerszym zakresie, na uczelniach pojawiają się kursy sponsorowane przez firmy, organizuje się specjalne prezentacje na temat działalności przedsiębiorstw. Ale i to nie wszystko. Pracodawcy chcą dziś mieć także głos w sprawie tego, czego i jak uczą się studenci. Wkraczają niemalże do sal wykładowych. "Są umiejętności, które należy wykształcić bezpośrednio w miejscu pracy, ale umiejętności zdobywane na studiach także powinny się zmienić" - mówi Fiona Capstic, vice-przewodnicząca w IBM. Aktywną postawę w tym zakresie przyjmuje coraz więcej przedsiębiorstw, którym szczególnie zależy na tym, by absolwenci szkół wyższych wkraczali na rynek pracy, posiadając kompetencje niezbędne dla dalszego rozwoju. Z perspektywy przedsiębiorców chęć współpracy wydaje się oczywista, trochę inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia świata akademickiego. Są to bowiem partnerzy działający na zupełnie odmiennych zasadach. Zaczęło się od podręczników... Studia z księgowości na Uniwerystecie Minnesota w USA to pierwszy przykład tego, jak korporacje i wyższe uczelnie mogą współpracować ze sobą, odnosząc wzajemne korzyści. A tym, co je połączyło, były książki. "Tempo zmian w świecie biznesu jest olbrzymie, a źródła wiedzy dla studentów - takie jak podręczniki - nie są w stanie za nimi nadążyć" - twierdzi Larry Kallio, pomysłodawca programu współpracy pomiędzy Uniwersytetem Minnesota a firmami Wielkiej Czwórki (PricewatershouseCooper, Deloitte, Ernst & Young, KPMG). W dziedzinie księgowości szczególnie, informacje tracą aktualność tak szybko, że wydawcy zmuszeni są publikować je online. Oznacza to, że klasyczny model tworzenia podręcznika akademickiego - autor znajduje wydawcę, książka jest przygotowywana, następnie drukowana i trafia do szkół - być może trafi do lamusa. Larry Kallio zwrócił się zatem do przedstawicieli Wielkiej Czwórki z prośbą o zapawnienie materiałów naukowych dla studentów księgowości. Początkowo jego pomysł spotkał się z reakcją sceptyczną, ale ostatecznie udało mu się ich przekonać. Jego zdaniem, korzystanie z podręczników przygotowywanych przez korporacje, daje profesorom i studentom dostęp do najbardziej aktualnych informacji, czego tradycyjne podręczniki nie mogły zapewnić. Z takiej formy współpracy korzyści odnoszą także same organizacje. Przekazując uczelniom materiały naukowe dla studentów, mogą mieć pewność, że kończący je absolwenci przyswoili sobie konieczną wiedzę i umiejętności i nie potrzeba im będzie dodatkowych szkoleń. Oprócz książek Relacje na linii uniwerystet - świat biznesu nie muszą jednak kończyć się wyłącznie na przygotowywaniu podręczników. Coraz częściej zdarza się i tak, że przedstawiciele firm, zainteresowanych zatrudnieniem w przyszłości absolwentów danych uczelni, fizycznie pojawiają się na campusie. Bywa, że pomagają profesorom w prowadzeniu zajęć. Takie spotkanie daje obu stronom okazję do zapoznania się i zrobienia dobrego wrażenia. Firmy mogą poznać potencjalnych pracowników, studenci zaś zorientować się w działalności konkretnego przedsiębiorstwa. "Przykłady, które nam pokazywali były bardzo pomocne. Schlebiało nam, że duże firmy interesują się nami" - mówi Kelly LeTourneau, uczestniczka zajęć z księgowości na Uniwersytecie Minnesota. Krytycy mogą kwestionować takie metody nauczania, zastanawiać się, czy jest to etyczne ze strony dużych przedsiębiorstw, by tak bezpośrednio wpływać na studentów. Przedstawiciele Wielkiej Czwórki podkreślają jednak, że ich głównym celem jest podniesienie jakości nauczania, nie zaś rekrutacja. Fiona Sandford z biura karier London School of Economics dodaje: "Firmy mogą wpływać na to, jak uczymy, ale nie na to, czego uczymy. Nie tak łatwo jest zmienić treść kursów, w większości uniwersytetów jest ściśle określona. Możliwe jest natomiast kształtowanie tego, jak studenci się uczą. Dla przykładu - wielu pracodawców narzeka, że absolwentom brakuje umiejętności właściwej prezentacji. Wykładowcy chętnie odpowiadają na te potrzeby i są gotowi zmieniać swoje metody nauczania". Zaangażowanie w edukację może przynieść przedsiębiorcom wymierne korzyści, dlatego warto inwestować w długoterminowe i oparte na wzajemym zaufaniu relacje z uczelniami.
Autor: Redakcja
Aby przyciągnąć jak najwięcej kandydatów do pracy, firmy bezkarnie wprowadzają w błąd.
Dwie trzecie firm ma problem ze znalezieniem pracowników - wynika z badania "Pulsu Biznesu".
Liczba imigrantów z nowych państw UE, którzy przyjechali do Wielkiej Brytanii w roku kalendarzowym 2009 z myślą o dłuższym pobycie, spadła o 22 proc.
Choć bezrobocie w Polsce cały czas rośnie, jest branża, która opiera się temu niekorzystnemu zjawisku.
Od maja przyszłego roku Niemcy otworzą swój rynek pracy dla Polaków. Ponadto, chcą finansować Polakom naukę w swoich szkołach zawodowych.
Rynek pracy w Polsce nabiera rozpędu.
Prezeska, menedżerka, członkini zarządu – to brzmi dziwnie.
Pomimo wysokiej stopy bezrobocia oraz dużej ilości kandydatów na rynku pracy, pracodawcy wciąż mają problemy ze znalezieniem dobrych pracowników.
68 proc. polskich pracodawców planuje w III kwartale 2010 roku zatrudnienie specjalistów z obszaru IT - jak wynika z badania "Global Snapshot".
Firmy, które narodziły się w pokojach akademika to najczęściej najlepsze spółki technologiczne: Microsoft, Google i Facebook.