Koniec zaciskania pasa. Niemal dwie trzecie polskich firm zapowiada w tym roku podwyżki.
Jeśli wynagrodzenie pracownika nie zadowala, to już się nie boi zmienić pracy. W 2009 r. wiele firm w Polsce zamroziło budżety, a tym samym i płace. Wobec napływających ze świata doniesień o skutkach kryzysu nie wywołało to fali odejść z pracy, ani strajków. Okazało się jednak, że polska gospodarka dobrze sobie poradziła i nastroje na rynku pracy znowu się poprawiły. Według najnowszego "Raportu Płacowego" firmy Advisory Group TEST Human Resources, aż 65 proc. pracodawców planuje w tym roku podwyżki. Dla porównania — w ubiegłym roku podwyżki planowała niecała połowa badanych firm (44 proc.). Najwięcej procentowo powinni zyskać specjaliści i pracownicy szeregowi. Nawet do 10 proc — Firmy w różnym stopniu ucierpiały na kryzysie, ale w większości nie mają już argumentów za tym, by utrzymywać płace na poziomie z ubiegłego roku — mówi Krzysztof Bujak, menedżer projektu w dziale analiz i raportów płacowych Advisory Group TEST Human Resources. Najbardziej spadek wynagrodzenia odczuli ci, których płace są powiązane z wynikami przedsiębiorstwa lub działu. Dziś ich płace idą w górę. Z badania Advisory Group Test Human Resources wynika, że firmy planują w tym roku podwyżki średnio o 4 proc. Ale są takie, który zaplanowały 10-procentowy wzrost wynagrodzeń. Na największe podwyżki mogą liczyć pracownicy IT. Najniższe dostaną zatrudnieni w branży FMCG. Niesatysfakcjonująca pensja to znowu jedna z głównych przyczyn decyzji o zmianie pracy. Podwyżki są zatem sposobem na utrzymanie cennych dla firmy specjalistów i niezbędnych do sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstwa pracowników szeregowych. Finansowa satysfakcja Jak twierdzi Dorota Grzegorczyk z Advisory Group Test Human Resources, w związku z poprawą sytuacji na rynku pracy może wzrosnąć wskaźnik fluktuacji, czyli odsetek osób, które dobrowolnie odchodzą z firm. — W 2009 roku ten wskaźnik spadł do niecałych 5 proc., gdy jeszcze w drugiej połowie 2008 roku wynosił 10,63 proc. — wskazuje Dorota Grzegorczyk. Gdy czasy były gorsze, pracownicy woleli się trzymać swoich posad. Zmiana pracy podczas recesji jest bowiem bardzo ryzykowna. — Pierwsze osoby do zwolnienia w gorszych czasach to przeważnie pracownicy o najkrótszym stażu w firmie. Dlatego bali się zmiany pracy. Teraz można się spodziewać, że odsetek firm, które będą podwyższały płace w kolejnych latach, będzie się utrzymywał na obecnym lub wyższym poziomie — uważa Krzysztof Bujak. W czasie kryzysu niewiele firm zdecydowało się na obniżenie wynagrodzenia. Pensje były raczej zamrażane. Przedsiębiorstwa częściej za to likwidowały lub ograniczały niektóre dodatkowe, pozapłacowe składniki wynagrodzenia, np. ryczałty samochodowe, limity rozmów ze służbowych telefonów komórkowych, czy abonamenty medyczne. Zdaniem Krzysztofa Bujaka teraz pracodawcom będzie już trudno uzasadnić utrzymywanie tych cięć.
Autor: Dorota Czerwińska, Puls Biznesu
Antal Rosja przeprowadził badanie, na podstawie którego opracowano listę 10 najbardziej poszukiwanych specjalistów.
Serwis walletpop.com, który na luzie podchodzi do gospodarczych zagadnień,wytypował 8 dziwnych zawodów, wyjątkowo dobrze opłacanych.
Polacy niechętnie szukają nowej pracy. Nie zmienia tego poprawa kondycji gospodarki. To złe wieści dla firm, które zamierzają przyjmować nowych ludzi
Eksperci zapowiadają rychły powrót do sytuacji, kiedy nie firmy, ale załogi dyktowały warunki zatrudnienia.
Angielski zawojował świat biznesu, ale to globish rozprzestrzenia się teraz najszybciej.
Po otwarciu niemieckiego rynku pracy w maju 2011 roku, działające tam polskie agencje rekrutacyjne staną się jeszcze bardziej konkurencyjne.
Od października 2011 roku uczelnie będą obowiązkowo prowadziły monitoring losów zawodowych swoich absolwentów