Jak zarobił pierwsze pieniądze i gdzie pracował w wakacje? O początkach kariery opowiada nam Zbigniew Wodecki.
Kim chciał Pan zostać w dzieciństwie? Chciałem zostać muszkieterem, Apaczem, Robin Hoodem. Fascynowała mnie biała broń. Strzelałem też z kuszy, robiłem bumerangi – miałem świetne dzieciństwo. Mieszkałem przy lotnisku w Krakowie, gdzie było dużo przestrzeni. Robiłem wszystko to, czego dorosły człowiek nie powinien robić. Pamięta Pan swoją pierwszą pracę? Miałem kilkanaście lat i uczyłem się gry na skrzypcach. Poproszono mnie, żebym zagrał Ave Maria na ślubie podopiecznych Stefanii Millerowej, która uczyła śpiewu m.in. moją mamę i siostrę. Ślub był w Krakowie, ok. 15.30. Następne pary czekały w kolejce i kiedy usłyszały, że na górze ktoś gra, to szorowały na górę do organisty i pytały, czy u nich też mógłbym zagrać. Tak trafiła mi się pierwsza „chałtura”. Tego dnia zarobiłem więcej niż mój ojciec – pierwszy trębacz orkiestry Polskiego Radia. Co kupił Pan za pierwsze zarobione pieniądze? Oddawałem pieniądze do domu. Wtedy bardziej skupiałem się na walce z instrumentami. Wszystkie dzieci znajomych ojca grały na skrzypcach, np. późniejsi Skaldowie – synowie Franciszka Zielińskiego. Ja musiałem do nich doszusować. Czy pracował Pan kiedyś nie w swoim zawodzie? Ja niestety nic innego nie potrafię, poza graniem i komponowaniem muzyki. To i tak bardzo dużo! Podziwiam ludzi, którzy umieją zrobić coś, bez czego człowiek nie może żyć. Jakby nagle przyszedł koniec świata i ja miałbym zaczynać od początku, to nie wiedziałbym, jak upiec chleb, jak wybudować dom… Nic bym nie wiedział. Przeraża mnie, że jestem taki jednokierunkowy. Pracował Pan dorywczo jako młody chłopak? Grałem na sylwestra w Zakopanem – na perkusji. Miałem wtedy 16 lat, ale paliłem już papierosy, więc może wyglądałem na 18. Później grałem na kontrabasie w Teatrze Kolejarza w Krakowie za drobne pieniądze. Na prawdziwie płatny zarobek pojechałem w wakacje z kolegami w wieku 21 lat, tuż po moim ślubie. Goście jeszcze bawili się na weselu, a ja już siedziałem ze wzmacniaczem w pociągu do Świnoujścia. Życie zawodowe jest dla Pana ważniejsze niż osobiste? Na to wychodzi. Miałem 24 lata i 3 dzieci. Gdyby za skrzypcami „nie popyliło”, to byśmy chyba umarli z głodu. Bogu dziękować. Człowiek poświęca się pracy zawodowej, karierze w cudzysłowie, a nawet bez cudzysłowu, kosztem życia rodzinnego. Bez rodziny, ale dla rodziny… To jest takie ładne wytłumaczenie. Mało zajmowałem się swoimi dziećmi. Może one były zadowolone, że mnie w domu nie ma, ale ja dużo straciłem. Teraz to widzę, kiedy mam piątkę wnuków. Przeczytaj także o tym, co według Zbigniewa Wodeckiego jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu: http://www.kariera.com.pl/Twoja-Kariera/Wybierz-swoja-kariere/2011-01/Mialem-szczescie Zdjęcie Jacek Wrzesiński
Autor: Rozmawiała Anna Tomczyk
Zapraszamy do udziału w dyskusji internetowej 2 lutego o godz. 16.00.
Kompetencje menedżerów IT wykraczają daleko poza znajomość zagadnień technicznych. Obejmują także umiejętności organizacyjne i przywódcze.
Trochę sprytu może się przydać podczas sesji ;)
Chcesz wiedzieć, jaką ścieżkę kariery wybierają Twoi rówieśnicy? Sprawdź wyniki naszej sondy!
O celach zawodowych i o tym, ile szczęścia, a ile ciężkiej pracy potrzeba do osiągnięcia sukcesu opowiada nam Zbigniew Wodecki.
Kamil Cebulski, najmłodszy polski milioner, będzie gościem „Spotkania z Sukcesem” w Katowicach.