Praca dla studenta, absolwenta, jak napisać CV, listy motywacyjny

  • Twoja Kariera
  • Pracodawcy
  • Praca i praktyki
  • Publikacje
  • Springboardr
  • Rozwiń się
  • Wiadomości
  • Zainspiruj się
  • Jak aplikować
  • Już w pracy
  • Kalendarium
  • Konkurs
  • CV i list motywacyjny
Wolontariat - dla innych i dla siebie 20.01.2012 Zadbaj o swój rozwój

Wolontariat - dla innych i dla siebie

Kim są ludzie, którzy decydują się zainwestować swój czas i energię w działalność dla dobra innych?

Według raportu CBOS „Działalność społeczna Polaków” w wolontariat angażuje się jedynie 20% uczniów i studentów, choć aż 57% z nich deklarowało, że zdarzyło się im dobrowolnie
i nieodpłatnie pracować na rzecz swojego środowiska, kościoła, osiedla, wsi lub miasta.  Czy ci, którzy angażują się w wolontariat mają z tego coś wymiernego, poza spokojem sumienia? 
 
Kto zostaje wolontariuszem?
– Myśl o wyjeździe na misje humanitarne pojawiła się w ogólniaku. Była jednym z powodów, dla których wybrałem medycynę, nie miałem świadomości, że można brać udział w misjach, nie będąc lekarzem – mówi Staszek, absolwent Akademii Medycznej w Białymstoku. Na pytanie, dlaczego postanowił wyjechać na dziewięć miesięcy do Sudanu w ramach organizacji Lekarze bez Granic, odpowiada: – Trudno to wytłumaczyć, ale byłem głęboko przekonany, że to słuszna decyzja.
Kasia, absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, do Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” zgłosiła się spontanicznie i współpracuje z nią już trzy lata. – Miałam dużo wolnego czasu i czułam, że powinnam coś z nim zrobić. W „Mimo Wszystko” spotkałam fascynujących ludzi i nie mogłam tak po prostu ich zostawić. Obserwowanie,
jak mój autystyczny podopieczny odkrywa rzeczy, w których się spełnia, jak staje się bardziej pewny siebie, sprawia mi ogromną radość. Oczywiście na początku strasznie się bałam, że sobie nie poradzę i że nie będę wiedziała, jak się zachować, ale pomogli mi bardziej doświadczeni wolontariusze. Poradziłam sobie i to zwiększyło moje poczucie własnej wartości, zmieniło też spojrzenie na świat. Takich emocji nie można przeżyć, chodząc
na imprezy
– mówi stanowczo Kasia.
Natomiast Ewa, absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, jeszcze podczas studiów zajmowała się redagowaniem tekstów do jednego z popularnych portali internetowych, a po godzinach działała w Amnesty International jako koordynatorka zespołu trenerów praw człowieka. Jej współpraca z tą organizacją zaczęła się na drugim roku studiów od szkolenia w Warszawie. – Wtedy pierwszy raz zetknęłam się z rzetelną wiedzą o prawach człowieka, a później przekazywałam ją dalej. Miałam realny wkład w to,
że świadomość ludzi na ten temat rosła – mówi. Ewa chciała także bardziej bezpośrednio pomóc prześladowanym, dlatego włączyła się w organizację Maratonu Pisania Listów.

Wolontariat a praca
Po powrocie z Sudanu Staszek szukał pracy w Krakowie. Jego wyjazd na misję humanitarną najczęściej był postrzegany jako ekstrawagancja, a pracodawcy z reguły okazywali pełne sympatii niezrozumienie. – Wiedza zdobyta podczas misji ma się nijak do pracy tutaj. Co
z tego, że prawdopodobnie najlepiej w kraju znam się na leiszmaniozie trzewnej (śmiertelna choroba przenoszona przez muchówki, która występuje głównie w południowym Sudanie
i w Indiach – przyp. red.), skoro w Polsce występują pojedyncze, przywleczone z zagranicy przypadki – mówi. Jednak i ta wiedza nie poszła na marne, podczas wolontariatu Staszek zebrał materiały do pracy doktorskiej i dziś może postawić nobilitujące dr n.med. przed nazwiskiem. Wolontariat specjalnie nie pomógł mu w znalezieniu pracy, ale też nie stanął na przeszkodzie jego karierze zawodowej. Zgodnie ze swoim życzeniem pracuje w Klinice Kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego.
Ewa jest dziś specjalistą ds. marketingu i PR w Stowarzyszeniu Wiosna i zajmuje się projektem Szlachetna Paczka. Przypuszcza, że doświadczenie zdobyte przy promocji Maratonu Pisania Listów okazało się znaczące dla przyszłego pracodawcy. – Podczas rozmowy kwalifikacyjnej mogłam podeprzeć opis swoich umiejętności konkretnymi przykładami z działalności w Amnesty International. Udzielałam wywiadów, pojawiałam się w audycjach i zabiegałam o rozgłos. Nie bez znaczenia było także to, że miałam już do czynienia z wolontariuszami. Uważam, że doświadczeniem zdobytym podczas wolontariatu można się chwalić równie dobrze jak regularną pracą – twierdzi.

Wolontariat a rozwój
Ewa, Kasia i Staszek zgodnie twierdzą, że dzięki wolontariatowi poznali takie strony swojej osobowości, o których wcześniej nie mieli pojęcia.
– Hardkorowe doświadczenie z misji humanitarnej nie do końca można przełożyć na codzienną pracę. Nie jest tak, że jeśli ktoś poradził sobie daleko za granicą, odnajdzie się także w szpitalu w Polsce. Jednak sama umiejętność podejmowania decyzji czy rozwiązywania problemów dużo daje. Na własną prośbę zostałem wrzucony na głęboką wodę, bez stopni pośrednich – mówi Staszek. Młody lekarz z Białegostoku mógł sprawdzić się w międzynarodowym środowisku i to od razu w roli szefa. – Tylko pięć na pięćdziesiąt osób miało wykształcenie medyczne, więc musiałem szkolić personel i organizować pracę. Na początku było to dla mnie trudne, ale z biegiem czasu coraz bardziej doceniam doświadczenie w zarządzaniu zespołem – dodaje.
– Za pracę w Amnesty International nie otrzymywałam wynagrodzenia. Zapłatą była dla mnie satysfakcja i to, czego się nauczyłam. Ważne było to, że organizacja we mnie inwestowała, brałam udział w szkoleniach i tworzeniu nowych projektów. Pomimo że był to wolontariat, oczekiwania wobec mnie były duże, a zadania – poważne: koordynowałam pracę kilkunastu trenerów, rozmawiałam z dyrektorami o organizacji warsztatów na temat praw człowieka w szkołach, którymi kierują. Obyłam się z ludźmi i miałam okazję poćwiczyć zdolność perswazji – cieszy się Ewa. Teraz sama przygląda się rekrutacji wolontariuszy do Szlachetnej Paczki i jest przekonana, że takie doświadczenie przyda się kandydatom podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
– Już sama rozmowa i przebieg rekrutacji pomagają uświadomić sobie własne umiejętności, cele i motywacje, a realizacja projektu potwierdza, że ktoś jest w stanie wcielać je w życie – mówi.
Kasia przyznaje, że zmieniła się dzięki wolontariatowi. – Po pierwsze, nauczyłam się systematyczności, wcześniej było z tym różnie. Po drugie – odpowiedzialności za drugiego człowieka, a po trzecie – sumienności i cierpliwości. Czasem mój podopieczny robił szybkie postępy, innym razem następowała stagnacja, nie chciało mu się ćwiczyć, był zrezygnowany. Wobec takiej jego postawy najpierw musiałam sama siebie przekonać, że to ma sens, a później przekazać to chłopcu. Pamiętam, jak kiedyś po skończonych zajęciach wziął mnie za rękę i chciał, żebym dalej z nim pracowała. Jestem po to, żeby mu pomóc – uśmiecha się Kasia. Krakowianka nie tylko spędza czas z sześciolatkiem, włącza się także w organizację wydarzeń specjalnych i koncertów. – To bywa stresujące, ale nasz zgrany zespół „Mimo Wszystko” ze wszystkim daje sobie w końcu radę. Im trudniejszy projekt nam się uda, tym większa radość – mówi Kasia.

Wolontariat i Polacy
Choć Wiosna ma dużo do zaoferowania, nie jest tak, że wolontariusze sami się zgłaszają. Ewa musi się bardzo natrudzić, żeby trafić z komunikatem na podatny grunt. Dlaczego tak trudno przekonać nas do wolontariatu? Staszek znajduje przynajmniej kilka powodów:
– Nie mamy tradycji takiej działalności. Dwudziestolatki ze Szwecji czy z Australii wyruszają na wyprawy dookoła świata, a u nas wyjazd turystyczny do Maroka staje się wielkim wyzwaniem. Nie można bagatelizować też tego, że rynek pracy to walka o przetrwanie, „wyskoczenie” z życia zawodowego na rok to ryzyko – twierdzi Staszek.
Jednak nie brakuje pracodawców, którzy cenią odwagę i zaangażowanie wolontariuszy
i poszukują takich cech charakteru u swoich pracowników. Zdają sobie sprawę, że doświadczenie zdobyte podczas misji humanitarnej czy promowania Maratonu Pisania Listów przyniosło korzyść nie tylko potrzebującym, ale także samym młodym ludziom, którzy włączyli się w szczytne projekty. Wolontariat to nie tylko praca na rzecz innych, ale także praca nad sobą.

Podziel się



Autor: MK

 
 
Podoba mi się (0 osób lubi ten artykuł)
Praktykanta za 600 euro przyjmę Zadbaj o swój rozwój

Praktykanta za 600 euro przyjmę

O możliwościach odbycia praktyk w Niemczech pisze student matematyki na UJ, który przebywa u naszych zachodnich sąsiadów na wymianie studenckiej.




KARIERA.COM.PL na Facebooku

Najpopularniejsze artykuły:

Praktykanta za 600 euro przyjmę

O możliwościach odbycia praktyk w Niemczech pisze student matematyki na UJ, który przebywa u naszych zachodnich sąsiadów na wymianie studenckiej.

Szukaj



Zamów Newsletter

Sonda

Jak myślisz, jak długo będziesz szukać pracy po skończeniu studiów? Jak myślisz, jak długo będziesz szukać pracy po skończeniu studiów?

Universum Top 100


O nas | Kontakt | Polityka prywatności
USA: Wetfeet, Internship Programs
Szwecja: Campus, Shortcut
Niemcy: Careerstep
Szwajcaria: Careerstep, Diplom
Dania: Jungle Career
Finlandia: Jungle career
Norwegia: Jungle Career
International: Master Guide

© 2010 Universum Group Sweden AB, www.universumglobal.com.